< stek

Panasonic FZ5, sprzedam tanio

12x zoom optyczny, 5megapix, stabilizator obrazu, bardzo lekka waga (ok. 330g) + karta 1GB, ładowarka i kabel USB. Więcej o aparacie.

Odbiór w W-wie lub wysyłka pocztą.

Sprzedany.

2007-11-27 19:17:00 | linkuj

Garnek.pl startuje

Garnek.pl oficjalnie uruchomiony. Zapraszam!

2007-09-01 23:20:00 | linkuj

Nadchodzi Garnek.pl, rzuć okiem

Garnek.pl to mój nowy projekt, który za tydzień lub dwa oficjalnie startuje, ale już dzisiaj można na niego rzucić okiem i zostać jednym z pierwszych użytkowników (działa wszystko poza stroną główną).

W skrócie jest to serwis na własne luźne zdjęcia, bez albumów, bajerów, migaczy i opłat. Taki, by czasem pokazać znajomym i światu, co u Ciebie - gdzie bywasz, kogo spotykasz, co jadasz na śniadanie (coś jak fotoblogi).

Celem przedpremierowego pokazu jest zebranie uwag i przetestowanie Garnka w szerszym gronie. Byłbym szczególnie wdzięczny za:

Uwagi można kierować mailowo (garnek małpa garnek.pl) lub przez poniższy formularz (anonimowe uwagi są ok). Można też przesyłać pytania, na które będę mógł zbiorowo odpowiedzieć, pisząc niebawem więcej o projekcie (m.in. o motywacjach, planach itp.).

2007-08-22 21:04:00 | linkuj

Darmowe materiały dydaktyczne do nauczania informatyki, cały zestaw

Znajomy ze studiów, wiedząc, że lubię darmowe (kto nie lubi?), podesłał mi informację o projekcie materiałów dydaktycznych do nauczania informatyki na odległość w ramach studiów wyższych. Materiały są dostępne razem z propozycjami programów nauczania i, jeśli dobrze rozumiem, jest to coś na wzór MIT OpenCourseWare.

Ze strony O nas:

Przekazujemy do rąk wykładowców i studentów informatyki materiały dydaktyczne przygotowane w ramach projektu Opracowanie programów nauczania na odległość na kierunku studiów wyższych – Informatyka. Główne cele projektu to:

  1. 1. Opracowanie programów nauczania dla studiów informatycznych I i II stopnia.
  2. 2. Przygotowanie elektronicznych materiałów dydaktycznych, w tym pakietów multimedialnych do prowadzenia zajęć zdalnych.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zakwalifikowało projekt do realizacji w maju 2006 roku. Wykonanie projektu sfinansowano ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego z programu Sektorowy Program Operacyjny Rozwój Zasobów Ludzkich 2004 - 2006.

[...]

Dlatego do realizacji projektu powołano partnerstwo czterech, czołowych polskich uczelni - Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Politechniki Poznańskiej i Politechniki Warszawskiej.

[...]

Dla 60 przedmiotów (poza Projektem zespołowym i Problemami społecznymi i zawodowymi informatyki) przygotowano elektroniczne materiały dydaktyczne. Znakomita większość z nich może być użyta do nauczania na odległość. Nie są to jednakże samouczki i wymagają wytrawnego nauczyciela, który poprowadzi zajęcia z użyciem przygotowanych pomocy naukowych.

Do przygotowywania, aktualizowania i prezentowania materiałów dydaktycznych wykorzystano platformę MediaWiki.

[...]

W odróżnieniu od MIT OpenCourseWare nie ma ściśle określonych warunków, na jakich udostępniane są te materiały, i co konkretnie można, a czego nie można z nimi robić (czyt. nie są na żadnej licencji). Jest tylko wzmianka Mogą Państwo swobodnie korzystać z dostępnych tutaj materiałów podczas zajęć. Prosimy jedynie o powołanie się na nasz adres (http://wazniak.mimuw.edu.pl/).

2007-03-15 05:44:00 | linkuj

widelec.pl, sprzedam domenę, okazja!

Mam do sprzedania domenę widelec.pl.

Nazwa "widelec"

Jeśli ktoś jest zainteresowany, zapraszam na aukcję.

(Sprzedaż tej domeny nie oznacza zmiany planów co do nowego projektu; zmieniam tylko nazwę.)

AKTUALIZACJA

Aukcja nie zakończyła się sprzedażą, oferta sprzedaży pozostaje dalej aktualna. Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy.

Sprzedane.

2007-03-01 12:22:00 | linkuj

Wolne podręczniki a intuicja i zdrowy rozsądek

Wolne podręczniki to nadzwyczajnie ciekawy projekt. Zanim jednak napiszę, pod jakim względem, kilka słów o samym projekcie.

Ze strony głównej wolnepodreczniki.pl (wyróżnienia moje):

Wolne Podręczniki to tanie i dostępne książki pisane przez samych nauczycieli. Wierzymy, że wiedza powinna być otwarta dla każdego, bez ograniczeń i opłat. Wiemy, że nauczyciele chcą mieć wpływ na kształt podręczników, z których korzystają w szkołach. Wspólnie chcemy uczynić coś dobrego dla polskich dzieci. Wolne Podręczniki są praktyczną realizacją postulatów edukacji dobrej, innowacyjnej i powszechnej.

Z podstrony Informacje:

Wolne Podręczniki to ruch społeczny nauczycieli wolontariuszy, którzy korzystając z internetu tworzą nowe podręczniki dla polskich uczniów. Wikipedia zmieniła sposób, w jaki tworzymy i korzystamy z encyklopedii. Wspólnie możemy zrobić to samo w świecie podręczników.

Wolne Podręczniki są publikowane na wolnych licencjach - czyli takich, które zezwalają każdemu na bezpłatne kopiowanie, rozpowszechnianie i aktualizowanie ich bez konieczności pytania o zgodę zespołu autorów. Dzięki wolnym licencjom można poważnie obniżyć koszt podręczników wydanych w tradycyjnej postaci książek wydrukowanych na papierze, a podręczniki rozpowszechniane w formie elektronicznej będą dostępne za darmo.

W ciągu najbliższych dwóch lat chcemy stworzyć pięć pierwszych podręczników gimnazjalnych do matematyki, fizyki, chemii, biologii i geografii – potem zaś pracować nad kolejnymi. Każdy nauczyciel będzie mógł podręczniki te uzupełniać, rozszerzać i poprawiać zgodnie z własnymi potrzebami i doświadczeniem.

Z bloga Jarosława Lipszyca, koordynatora projektu:

Kolejny krok zrobiony. Dziś uruchomiliśmy nową witrynę projektu Wolne Podręczniki. Przez najbliższe trzy miesiące będziemy rejestrować zgłoszenia wolontariuszy, a potem... A potem - mam nadzieję - wielki start.

Wolne Podręczniki to projekt inspirowany Wikipedią. Chcemy zrobić to samo, ale w dziedzinie podręczników szkolnych. Dzięki wolnym licencjom będą one dostępne i tanie. Już samo to powinno być dobrym argumentem na ich rzecz. Ale nie to jest naszym głównym celem. Naszym głównym celem jest stworzenie podręczników, które będą owocem wspólnej pracy samych nauczycieli. Nauczyciele chcą mieć wpływ na kształt materiałów, z których korzystają w klasach, a w obecnym systemie jest to niemożliwe. Są biernymi konsumentami przemysłu edukacyjnego. Jeśli ten projekt się powiedzie, to tylko dlatego, że jego istotą jest przekazanie kontroli nad kształtem podręczników samym nauczycielom.

Jest coś jeszcze: ideały. Marzę o świecie, w którym dostęp do wiedzy będzie w pełni otwarty, bez restrykcji, opłat i dzielenia ludzi. Ten świat jest w naszym zasięgu. Jeśli nie mogą go nam dać prawodawcy, to stworzymy go sami. To jest właśnie siła wolnych licencji. Naiwne? NIemożliwe? Kiedy ponad 20 lat temu Richard Stallman zaczynał projekt GNU, kiedy 6 lat temu Jimbo Wales i Larry Sanger zaczynali tworzyć Wikipedię także sceptyków było więcej niż entuzjastów. Ale ostatecznie to entuzjaści osiągnęli sukces. Wolne Podręczniki to kwestia czasu (i ciężkiej pracy wielu, wielu ludzi).

OK, a teraz, co jest nadzwyczajnie ciekawego w tym projekcie:

Intuicja i zdrowy rozsądek podpowiadają, że ten projekt nie ma najmniejszych szans powodzenia. Zero. Null.

Proszę jednak nie zrozumieć mnie źle. Nie życzę źle temu projektowi (nikomu nie życzę źle, nawet Gemiusowi). Sam jestem od lat miłośnikiem wolnego oprogramowania i "wolnej kultury". W przypadku Wikipedii i wolnego oprogramowania intuicja i zdrowy rozsądek też podpowiadały, że nie mają szansy na powodzenie, a dzisiaj zmieniają świat. Chciałbym, aby ten tekst za dwa lata był tylko przykładem, jak bardzo intuicja i zdrowy rozsądek potrafią być złudne -- przykładem do jednego z tych podręczników.

Powody, dla których nie ma szans się udać:

  1. Brak wyraźnych korzyści

    Informacje o projekcie zawierają dużo górnolotnych haseł, a mało konkretów, jakie będą korzyści z wolnych podręczników. Jeśli nie będzie oczywiste, "po co to komu", nie będzie chętnych do pracy.

    Niektóre z tych wzniosłych haseł są wprost niedorzeczne i tylko utrudniają zrozumienie sensu projektu. Np. Wierzymy, że wiedza powinna być otwarta dla każdego, bez ograniczeń i opłat. Wiedza już jest "otwarta dla każdego". Mamy biblioteki, upowszechniamy dostęp do internetu, rozwijamy Wikipedię, mamy dozwolony użytek, dzięki któremu możemy swobodnie kserować "wiedzę", pożyczać ją i odsprzedawać. Wszystko to bez opłat. Płacimy za papier, dystrybucję itp. Wolne podręczniki nie zlikwidują tych opłat. Albo: Naszym głównym celem jest stworzenie podręczników, które będą owocem wspólnej pracy samych nauczycieli. Taki cel nie ma praktycznego znaczenia. Liczy się, żeby podręczniki były porządne, użyteczne, przystępne, a nie proces, w jakim powstały.

    Dostępność elektronicznych wersji do ściągnięcia za darmo nie wydaje się jakąś wielką korzyścią. W sieci już jest masa materiałów edukacyjnych, może nawet za dużo. Dodatkowa dostępność podręczników nie wniesie tutaj nowej jakości. Dla ucznia, który potrzebuje "wiedzy", nie ma praktycznego znaczenia, czy uzyska ją dzięki wolnemu podręcznikowi z sieci, czy kserując od kolegi.

    Niższy koszt podręczników wydanych na papierze wydaje się być jedyną konkretną korzyścią. Pytanie tylko, jakie wydawnictwo będzie chciało wydać takie wolne podręczniki i jaki będzie miało w tym interes? Wydawnictwa lubią monopole i duże zyski, a nie ryzyko i wzniosłe idee. Nawet jeśli na wolne podręczniki byłby popyt (skąd?), to wejście w nie nie jest interesem dla żadnego wydawnictwa, kiedy każde inne może wydać takie same z ceną 10% niższą. W dłuższej perspektywie to prowadzi do licytacji, kto bardziej obniży koszty (np. drukując na papierze gorszej jakości) i/lub zadowoli się mniejszym zyskiem. Wyścigi o grosze, jak przy produkcji papieru toaletowego.

    Liczenie tutaj na wsparcie i zrozumienie władz byłoby mrzonką. Korzyści ze stosowania wolnego oprogramowania i otwartych standardów są niewspółmiernie większe i bardziej oczywiste (niższe koszty, wzrost zatrudnienia, wzrost konkurencyjności, niezależność), a jak na razie żyjemy w czasach, kiedy państwo od lat otwarcie wspiera uznanego monopolistę zza oceanu.

  2. Problem motywacji

    Mamy nauczyciela. Nauczyciel ma skromną pensję. W szkole na głowie niegrzeczne dzieci. W domu żona (mąż) i własne dzieci. W telewizorze Romek -- mówi, że nie będzie podwyżek. Nauczyciel między kolejnymi strajkami zamiast jeździć pograć w golfa pisze po nocach za darmo wolne podręczniki, z których korzyść ma być taka, że będą trochę tańsze (jeśli ktoś je wyda). Haaaaalo, tu ziemia?

    W przypadku Wikipedii i wolnego oprogramowania sytuacja z motywacjami różni się co najmniej z dwóch względów.

    Po pierwsze: prawie od razu widać korzyści, bo internetowa encyklopedia nie musi być kompletna, bezbłędna, spójna i w twardej okładce, by być użyteczną. Wystarczy, że trafię na jakiś artykuł przypadkiem z wyszukiwarki i (zwykle) odnoszę od razu subiektywną korzyść, co po dziesiątym czy setnym razie może stanowić motywację do włączenia się do rozwoju (uzyskałem potrzebne informacje dzięki temu, że ktoś kiedyś je dopisał, może sam coś kiedyś dopiszę?).

    Po drugie: udział nie jest zobowiązujący, więc nie potrzeba silnych motywacji. Mogę coś dopisać, poeksperymentować z programem itp., jeśli mi się zechce i kiedy mi się zechce. Nie ma terminów, nic się nie dzieje, jak coś nie wyjdzie, albo jak odejdzie mi w połowie ochota do dalszej pracy. W przypadku wolnych podręczników nauczyciele mają się zgłaszać (zobowiązywać), niewiele wiedząc nawet, jaką mieliby pracę do wykonania.

  3. Stopień komplikacji

    Opracowanie sensownego podręcznika nie wydaje się być banalnym zadaniem, czymś co nauczyciel gimnazjum może sobie zrobić po godzinach. Podział jeden nauczyciel po jednym rozdziale nie wydaje się być możliwy do zastosowania.

  4. Odgórność i "szum"

    Pan Stanisław Bąk, nauczyciel gimnazjum ze wsi Kobylanka koło Koziej Wólki, trzy lata temu umieścił za darmo na stronie podręcznik do matematyki dla 3. klasy gimnazjum, który sam opracował na potrzeby swoich wychowanków. Dzisiaj podręcznik znają gimnazjaliści całego kraju, a pan Stanisław razem z nauczycielami z sąsiedniej wsi chce opracowywać następne, także do innych przedmiotów.

    Jakoś tak powinna raczej rozpoczynać się historia podręczników, które zmienią polską edukację.

    W przypadku wolnych podręczników jest zupełnie na odwrót. Idea odgórna -- stoi za nią fundacja. O projekcie słychać już od roku, ale dzieje się jakoś mało. Jest dużo szumu, są obietnice, wzniosłe idee, mowy o ruchu społecznym, copylefcie i wielkim starcie. Nie ma "tylko" nauczycieli-wolontariuszy.

Reasumując:

  1. Jak nauczyciele-wolontariusze opracują wolne podręczniki, to będzie cud.
  2. Jak zdarzy się cud, to będzie potrzebny drugi, żeby ktoś je wydał i na coś się przydały.

Cuda się zdarzają...

2007-02-09 14:02:00 | linkuj

Innowatorium, 1 lutego, Warszawa

Za tydzień w W-wie Innowatorium -- luźne, otwarte spotkanie ludzi od projektów internetowych. Nawet jeśli miałyby to być gadki-szmatki o Web 2.0, warto się razem spotkać i lepiej poznać.

Bardzo miło wspominam niedawne spotkanie Od Web 2.0 do zysków, a zwłaszcza część pozaoficjalną.

2007-01-24 04:16:00 | linkuj

Luki w poczcie INTERIA.PL, od roku nieusunięte

Na stronach poczty portalu INTERIA.PL znajduje się kilka luk typu XSS, które umożliwiają wykonywanie dowolnego kodu JavaScript u użytkowników, którzy otworzą odpowiednio spreparowany email, korzystając z przeglądarki Internet Explorer. Taki kod może wykraść cookies użytkownika, skasować jego pocztę z serwera, wysłać ją innym osobom, przekierować na dowolną stronę, poprosić o powtórne wprowadzenie hasła celem wykradnięcia itp.

Interia została powiadomiona o występujących problemach 16 stycznia 2006 i, ponownie, 31 sierpnia 2006. W obu przypadkach potwierdzono przyjęcia zgłoszenia. W rok po otrzymaniu pierwszego zgłoszenia, luki w poczcie Interii pozostają dalej nieusunięte.

Sam fakt obecności tych luk nie jest tutaj oczywiście niczym niezwykłym. Niedawno znaleziono podobne na Allegro, zdarzają się w usługach Google. Tym, co jest tutaj zdumiewające w stopniu skandalicznym, jest brak reakcji. Interia nie podjęła żadnych kroków nawet mimo ostrzeżenia wysłanego dwa tygodnie temu, że po 16 stycznia br. informacje o występujących lukach zostaną podane do publicznej wiadomości bez czekania na ich usunięcie.

Obecność luki została wykryta w sposób mało wyszukany: wpisałem do Google "XSS" (rodzaj luk), kliknąłem w pierwszą pozycję w wynikach wyszukiwania (w tamtym czasie), tam znalazłem listę typowych sposobów "przemycania" JavaScriptu, po czym postanowiłem sprawdzić, jak radzą sobie z nimi poczty kilku największych polskich dostawców webmaili.

Podatne na udokumentowane tam sposoby okazały się poczty Onetu, Wirtualnej Polski, o2.pl, Interii, Nazwa.pl i Home.pl. Z innych sprawdzana była jeszcze Gazeta.pl -- ataki typu XSS w pewnym sensie jej nie dotyczyły, zamiast tego stała szeroko otwarta na inny rodzaj ataków (prawdopodobnie nadal tak stoi).

Po otrzymaniu zawiadomienia o problemie, wszyscy dostawcy z wyjątkiem Interii wprowadzili odpowiednie poprawki. Onetowi zajęło to jeden dzień, innym od kilku dni do paru tygodni.

Zagraniczne poczty (Gmail, Hotmail, Yahoo! Mail) nie były podatne na żadne z udokumentowanych metod.

Pod adresem www.futrega.org/etc/jstest/ znajduje się obecnie formularz, z którego każdy może przesłać sobie prosty email, sprawdzający używaną pocztę pod kątem podatności na przemycanie kodu JavaScript. Problem może też dotyczyć wszelakich systemów, w których odbiera się pocztę od użytkowników przez WWW (systemy CRM itp.).

Większość testowanych tam metod działa tylko przy odbieraniu poczty w przeglądarce Internet Explorer, bowiem wykorzystywane są jej różne "udogodnienia", o których producenci systemów pocztowych często nie wiedzą lub zapominają (pisząc udogodnienia, nie mam na myśli błędów).

Odbierając testowy email na poczcie Interii, można podejrzeć jego źródło i w prosty sposób dowiedzieć się szczegółów, na jakie metody przemycania kodu jest ona ciągle podatna od co najmniej roku.

Zobacz też:

AKTUALIZACJA:

Luki zostały już (podobno) usunięte.

2007-01-17 03:53:00 | linkuj

Czytaj kontra "patrzaj"

Czytaj:

czytaj


Patrzaj:

patrzaj


Idą spore zmiany...

2007-01-11 21:07:00 | linkuj