Google Bajzel (w badaniach PBI/Gemius)
Zagadka:
Jak to możliwe, że w rankingu wyszukiwarek na ranking.pl sama wyszukiwarka Google miesiąc w miesiąc ma dokładnie taki sam zasięg jak Google jako całość w wynikach badania Megapanel PBI/Gemius -- jako całość tzn. z uwzględnieniem innych serwisów Google, takich jak gmail, blogi, video, grupy dyskusyjne itp. (w badaniu Megapanel PBI/Gemius łączy się oglądalność wszystkich serwisów portali, o ile portale figurują jako właściciele domen, pod którymi funkcjonują te serwisy; np. do statystyk o2.pl zaliczają się także statystyki witryn tlen.pl, kafeteria.pl, pudelek.pl itp.) ???
Rozwiązanie:
W badaniu Megapanel Google nie jest uznawane za portal, a łączenie oglądalności serwisów ma miejsce tylko dla portali. O tym, czy coś jest portalem, decyduje rada badania, w której skład wchodzą osoby z portali Onet, WP, Interia, Gazeta, serwisu Rzeczpospolitej i z Gemiusa.
Ale!
Nie jest jednak tak źle, bowiem do oglądalności wyszukiwarki Google zaliczane jest wszystko, co występuje w domenie *.google.com (plus google.pl i kilku innych lokalnych), czyli poza wyszukiwarką także... poczta, video, grupy dyskusyjne, mapy itd. Z większych rzeczy Google nie ma uwzględnianych chyba tylko blogów (z domeny blogspot.com).
Krótko mówiąc:
- w rankingu wyszukiwarek ranking.pl i Megapanelu przedstawiane są statystyki "prawie całości" Google, a nie tylko wyszukiwarki, i porównuje się je ze statystykami samych wyszukiwarek Onetu, WP itp.
- w wynikach badania Megapanel nie uwzględnia się całości Google, ale "prawie całość" (statystyki nieuwzględnianego blogspot.com nie miałyby pewnie jakiegoś większego znaczenia dla wyników Google, ale chodzi o zasady)
Powyższe informacje o niedorzecznym uwzględnianiu serwisów niewyszukiwawczych do wyszukiwarki pochodzą bezpośrednio od Gemiusa, ale w wynikach na audyt.gemius.pl też można zobaczyć, że coś dziwnego dzieje się ostatnio ze statystykami Google, a konkretniej średnim czasem na użytkownika spędzanym na witrynie w miesiącu. Intuicja podpowiada, że powinien kształtować się cały czas mniej więcej na tym samym poziomie.
W ostatnich dwóch miesiącach nastąpił jednak duży wzrost (z 2g46m do 3g51m), tak jakby zmieniła się charakterystyka korzystania z Google, a prawdopodobnie wpływ na to miała rosnąca popularność Gmaila i Google Video -- obu wliczanych właśnie na poczet wyszukiwarki.
Niedawno opublikowane informacje o liczbie zapytań do Google w USA (w wysokości 2,9 mld w marcu 2006) wzbudziła też ostatnio pewne podejrzenia wobec 1,4 mld odsłon na wyszukiwarce Google z Polski (według badania Megapanel PBI/Gemius).
Liczba internautów w USA to około 200 mln, a Google ma tam około 40-50% rynku. W Polsce internautów jest jakieś 11,4 mln, a zasięg Google to ponoć 80%, czyli około 9 mln osób. 2,9 mld zapytań generowanych przez około 80-100 mln internautów w USA wobec 1,4 mld odsłon generowanych na wyszukiwarce przez 9 mln internautów w Polsce wygląda bez wątpienia podejrzanie.
Ten fenomen można prawdopodobnie wytłumaczyć tym, że:
- wiele zapytań jest wykonywanych ze strony głównej Google, a nawet mogą występować odsłony (strony głównej) bez wykonywania zapytań (Google jest często ustawiane jako strona startowa), chociaż może też być na odwrót -- jeśli wykonuje się nowe zapytanie ze strony wyników poprzedniego zapytania.
- do wyników wyszukiwarki zaliczają się odsłony na serwisach niewyszukiwawczych, które nie są zapytaniami
2006-05-06 11:06:00 | linkuj