< stek

Dlaczego nie blox.pl?

(Poniższy tekst zainteresuje głównie kolegów z gazeta.pl, ale inni też mogą z niego wyciągnąć interesujące wnioski.)

Uruchamiając tego nowego bloga po polsku, przez moment rozważałem założenie go na jakimś serwerze blogowym, ponieważ sposób, w jaki prowadzę ten anglojęzyczny na www.futrega.org z użyciem minimalistycznego silnika blosxom, nie jest zbyt wygodny (edytuję plik tekstowy, wgrywam na serwer, loguję się na serwer, odpalam skrypt do pulikacji), a niczego bardziej skomplikowanego niż blosxom nie chciałem wykorzystywać ze względu na późniejsze "koszty utrzymania", jakie zwykle wiążą się z rozwiązaniami, które wymagają do działania bazy danych, modułów do serwera WWW, PHP itp.

OK, ale na jakim serwisie blogowym mógłbym założyć bloga?

Powody?

1. Regulamin blox.pl.

Dwa punkty, których nie mogę zaakceptować:

10. Poprzez umieszczenie blogów na stronach Portalu użytkownicy wyrażają zgodę na nieodpłatne publikowanie fragmentów blogów w "Gazecie Wyborczej" oraz innych mediach wydawanych przez Agorę S.A.

Rozumiem, że blox.pl jest darmowy, nie ma reklam itp., ale Panowie, nie przesadzajmy. Można chcieć publikować wybrane fragmenty w celach promocyjnych (blogów), ale niech to się odbywa według zasad dozwolonego użytku (cytat fragmentu z podaniem źródła itp.), bo potrafię sobie wyobrazić obecnie kogoś, kto na blox.pl publikuje interesującą powieść, a Agora może brać cały jej rozdziały i bezkarnie publikować w Wyborczej czy innej publikacji. Moim zdaniem to nie fair.

13. Agora S.A. zastrzega sobie prawo do wprowadzania zmian w niniejszym regulaminie. Wszelkie zmiany stają się obowiązujące w momencie ich opublikowania na tej stronie.

OK, czyli pewnego dnia Agora może wprowadzić do regulaminu np. punkt Prawa autorskie do treści publikowanych na blogach należą do Agory i z momentem jego wprowadzania staje się obowiązujący bez konieczności akceptacji przez właścicieli blogów? Uhm. Ja tego nie kupuję.

Poza powyższymi dwoma punktami w regulaminie jest jeszcze jedna rzecz, która nieco mnie ogranicza -- zakaz umieszczania linków do stron lub materiałów, które mogą naruszać prawa lub prawem chronione dobra osób trzecich. Tysiące osób hostuje Grey Album, a ja nawet nie mógłbym dać do niego linka? Albo tych trzech empetrójek? A link do Yahoo! Audio Search, który umożliwia znajdowanie takich kawałków jednym kliknięciem, też byłby niedozwolony?

2. Obawa przed natrętnymi reklamami.

Na blox.pl nie ma obecnie żadnych reklam, co należy pochwalić, ale hej, co będzie, jak już blox.pl osiągnie masę krytyczną? Wiadomo, na początku zawsze za darmo, wszystko fajnie i w ogóle, ale co później?

Jaką mam pewność, że pewnego poranka ktoś nie uzna, żeby zacząć puszczać tam pełnoekranowe reklamy "na dzień dobry"? Nie mam żadnej. Co gorsze, mam powody, by przypuszczać, że jeśli pojawią się reklamy, to z dużym prawdopodobieństwem będą natrętne, bo gazeta.pl nawet na własnych stronach (a wiadomo, że o własne zawsze bardziej się dba) emituje natrętne top-layery czy interstitiale (bardziej irytujące od pop-upów), tak jak byśmy jeszcze żyli w 2001 roku.

Już słyszę odpowiedź na zarzuty emisji natrętnych reklam (zawsze jest mniej więcej taka sama): Marek, ale musimy jakoś zarabiać, a te formy reklamy właśnie się sprzedają! Jeśli nie będziemy ich oferować, budżety reklamowe pójdą do kogoś innego! (np. do o2, które nawet na swojej stronie głównej sprzedaje animowane pieski biegające za kursorem myszy, jakby dwie duże migające reklamy we flashu było jeszcze mało.)

Na taką odpowiedź podaję zwykle przykład Google, a konkretniej, jak m.in. dzięki szanowaniu użytkowników (nie emitowaniu natrętnych reklam) udało im się zdobyć ich zaufanie i obecną pozycję, podczas gdy wszystkie dawne wyszukiwarki, które zarabiały wtedy miliony na pop-upach, zniknęły równo z powierzchni internetu (może poza tą w Yahoo!).

Natrętne reklamy to wyraz krótkowzroczności i pójście na łatwiznę. Te reklamy powodują utratę zaufania użytkowników, którego nie da się prosto odzyskać, zwłaszcza kiedy pojawi się na rynku nowy gracz, który nie będzię brał udziału w istniejącym nieformalnym kartelu portali, a będzie poważnie traktował użytkowników.

(Dobrym testem tej teorii, że poważne traktowanie użytkowników opłaca się na dłuższą metę, będzie Gmail. Moim zdaniem za 3-5 lat Gmail będzie miał lwią część rynku poczty odbieranej przez WWW, bo przesiadka na niego z obecnych polskich webmailów, na których emituje się reklamy we flashu, a mało czytelne strony ładują się kilka sekund przez niepotrzebne dekoracje graficzne, jest podobna do tej, co kiedyś z wolnej, zaśmieconej Altavisty na czyste, szybkie Google.)

3. Adres bloga.

Niby mało istotne, ale adres bloga w postaci costamcostam.blox.pl/html jest kiepski. Po co to /html na końcu? Żeby trudniej było przekazać adres ustnie lub pisemnie? Wiem, zę blog się też otworzy bez końcowego /html, ale moja mama tego nie wie i na dodatek będzię zakłopotana tą końcówką, bo zwykle występuje po kropce, nie ukośniku.

Są pewnie jakieś powody, dla których w adresach występują te niepotrzebne /html czy 0,0.html (na gazeta.pl), ale hej, inni jakoś sobie z tym radzą!

2005-11-14 03:25:00 | linkuj